I doczekaliśmy się drugiej części występu Trada w „Milionerach”. Zanim jednak przejdę do opisu przebiegu programu ciekawa informacja znaleziona na jednym z forów gdzie wypowiadał się Tomasz Radko. Ktoś skomentował, że jego występ był dość specyficzny i skierowany do inteligentnych ludzi, a nie do masowej publiczności. Na to Trad odpowiedział, że poprosili go by zachowywał się naturalnie, to dostosował się do prośby. Po czym dodał: "być może ich "naturalnie" i moje "naturalnie" to dwa różne "naturalnie""
Niestety ponieważ TVN zgłosiło roszczenia nie uda nam się obejrzeć filmu na You Tube, ale na szczęście możemy zobaczyć film na stronie TVNu
Tomasz Radko na pewno bardzo żałuje, że zmieniono trzecie koło ratunkowe. Prawdopodobnie telefon do przyjaciela, znaczy do googla, byłby znacznie skuteczniejszy. Zwłaszcza, że Trad sam twierdzi, ze kilku jego znajomych na pewno poradziłoby sobie ze znalezieniem właściwej odpowiedzi w potrzebnym czasie.
Myślę, ze po zamieszczeniu filmu można darować sobie szczegóły z przebiegu gry. Osobiście jestem pod wrażeniem występu Trada. Jego szybkie i konkretne odpowiedzi wspaniale złamały konwencję programu. Mimo kontrowersji jakie otaczają ten występ myślę, że Tomasz Radko wykazał się wielką ilością inteligencji.
Oczywiście w czasie gry kilka razy usłyszeliśmy "Ostatecznie i definitywnie" . To zdanie chyba na długo stanie się charakterystyczne dla gry Tomasza Radko w "Milionerach". Jeszcze raz gratulacje.
Mam nadzieję, ze również i wam podobał się jego występ. Tak było?
Pogoda zrobiła się naprawdę nieprzyjemna, nie da się ukryć, ze przyszła jesień. Niestety do Francji mam daleko, tam ponoć w tej chwili panuje upał. Co więcej zmiana czasu sprawiła, że wcześniej się robi ciemno. Ale to wszystko ma pewne zalety, mam odrobinę więcej czasu na tworzenie nowych wpisów na bloga i podejmowanie tematów na które kiedyś nie było wystarczająco czasu by wyczerpująco odpowiedzieć w komentarzach.
Jakiś czas temu padło pytanie o oszustwa i możliwość blefowania w brydżu. Zanim napisze o tym obszerniejszym temacie oszustw kilka słów o blefowaniu. Blefowanie jest zagraniem ściśle opisanym w przepisach i zupełnie dozwolonym. Blef polega jednak na oszukaniu nie tylko przeciwników, ale również partnera. No właśnie, cały problem z „oszustwami” w brydżu kryje się właśnie w tym partnerze.
Zanim jednak przejdę do dalszej części chcę zastrzec, ze w brydżu bardzo rzadko spotykamy się z przypadkami świadomego oszustwa. Znacznie częściej graczom zdarza się mimowolnie złamać przepisy. Właśnie, przepisy.
Przepisy prawa brydżowego są dość skomplikowane i ściśle związane ze specyfiką gry. W brydżu z partnerem możemy się komunikować tylko za pomocą kart (dokładniej ich koloru i wysokości) oraz odzywek licytacyjnych (dokładniej ich koloru i wysokości) każda inna forma komunikacji pomiędzy partnerami jest zabroniona. Nie wolno wygłaszać komentarzy sugerujących sposobu gry, dokładać kart w specjalny sposób, wygłaszać odzywek (układać ich) w sposób cokolwiek sugerujący, ani wypadać z tempa. A co więcej jeśli nasz partner zrobił coś innego niż zazwyczaj nie wolno nam wyciągać z tego wniosków, ani zmieniać ze względu na to wyboru odzywki, karty do zagrania.
Wiem, wiem, wszystko to zabrzmiało strasznie skomplikowanie. Przypatrzmy się jednak przypadkowi zmiany tempa gry. Przede wszystkim warto wspomnieć o reakcji gracza gdy pierwszy raz słyszy o tym przepisie, lub gdy właśnie zdarzyło mu się go złamać: „Co?! Nie wolno mi myśleć?”
Oczywiście, że wolno. Czasem każdy potrzebuje chwili by przemyśleć jakie działanie powinniśmy podjąć w danej sytuacji. A jednak, zastanówmy się. Gdy ktoś prosi nas o wybór czegoś prostego, oczywistego nie zastanawiamy się długo. Pamiętajmy, ze w brydżu mamy ograniczony zbiór odpowiedzi. Powiedzmy, że odpowiadają one: tak, nie, być może. Gdy ktoś nas pyta, „lubisz żółty ser?” odpowiadamy automatycznie, nie zastanawiając się, czasem tylko zaskoczeni pytaniem. Gdy jednak pytanie wkracza w trudniejszą tematykę potrzebujemy chwili, a czasem i dłużej na przemyślenie. Czasami ludzie miesiącami się decydują gdy pytanie to np. „Czy wybudujemy dom?”
Przy stoliku brydżowym nie mamy kilku miesięcy, na decyzję mamy tylko kilka sekund, czasem minut. Pytanie jednak nie są zbyt znaczące dla naszego życia. I całe szczęście! Jednak jedne są łatwiejsze, inne trudniejsze. Gdy nasz partner widzi, że zaczynamy się zastanawiać staje się dla niego jasne, ze jego pytanie, lub sytuacja w jakiej się znaleźliśmy jest dla nas problematyczna. W tym momencie włącza taki tryb myślenia: „Mój partner ma problem. Z czym on może mieć problem? A! Wybrał taką odpowiedź. Dlaczego jednak zajęło mu to tyle czasu? Na pewno nie był zdecydowany. Czy jednak miał wątpliwości, ze jego karta jest lepsza niż mi powiedział, czy, ze gorsza? Pewnie uważał, że nie ma tak silnej karty jak opisuje to jego odzywka. W takim razie ja mogę....”
Jak widać w tym momencie brydż z gry matematycznej zmienił się w grę psychologiczną. Robimy analizę co mogło sprawić problem partnerowi, wyciągamy wnioski i gramy odpowiednio do nich. STOP! Przepisy.... NIE WOLNO nam.
W tej chwili właśnie poznaliście jedne z najczęściej łamanych przepisów brydżowych. Bardzo ciężko jest przy stoliku nie zmieniać tempa i sposobu gry, podobnie jak ciężko jest kontrolować wyciąganie wniosków z zachowania partnera. Dlatego też, przepisy skupiają się na „przywracaniu sprawiedliwości” a nie na karaniu zawodnika w takiej sytuacji. Oczywiście zakładamy, że dzieje się ona sporadycznie.
Post wyszedł długi, a nie zawiera nawet fragmentu tego co by można na ten temat napisać. Mam nadzieję, ze długie zimowe wieczory pozwolą mi na spokojne poruszanie tego i wielu innych, mam nadzieję, interesujących tematów.
Tym razem nie będzie o brydżu, nie będzie o żadnych zawodach, będzie o teleturnieju. O Milionerach. W ostatnim niedzielnym odcinku wystąpił gracz I ligi, Tomasz Radko. Jego występ można zobaczyć na You Tubie, oraz na portalu Joe Monster.
Odpowiedź na pytanie o brydża I szachy nie dziwi nikogo kto jest naprawdę zainteresowany grą w brydża. Zupełnie inaczej wygląda to dla osób nie zainteresowanych grą w brydża. Takie pojęcia jak gra o pełnej informacji i gra o niepełnej informacji można spotkać raczej na wykładach na uniwersytecie czy politechnice niż w telewizji, jednak dla brydżysty ważna jest nie tylko praktyka gry, ale teoretyczny i historyczny aspekt tej gry.
Na forum rady zawodniczej można przeczytać gratulacje oraz kilka informacji o Tomasz Radko i przebiegu gry. Jedną z najbardziej zaskakujących informacji jest to, że Tomasz Radko swoje namysły zawdzięcza montażystom, gdyż jak sam twierdzi grał odrobinę szybciej.
Na tym forum Trad jest ceniony za jego wypowiedzi na temat brydża i jego dokładne analizy każdej sytuacji sędziowskiej. Mimo, ze jeszcze nie udało mi się spotkac go sedziującego i podejrzewam, ze rzadko mu się to zdarza zawsze wypowiada się bardzo fachowo i doglębnie analizuje problem. Wielokrotnie również jego artykuły można spotkać w prasie brydżowej (miesięczniku "Brydż") gdzie czasem analizuje zagadnienia prawa brydżwoego, czasem relacjonuje wydarzenia.
Natomiast kilka następnych informacji można znaleźć na grupie dyskusyjnej koszykówki.
Trad tam sam uzasadnia dlaczego właśnie w tym momencie skorzystał z pomocy widowni. Jego argumentacja jest bardzo logiczna. Twierdzi, ze widownia dobrze się sprawdza w pytaniach dotyczących pop kultury, sariali, przeboji itd. Oznacza to, że gdy nie miał pewności przy zaznaczaniu odpowiedzi spokojnie mógł wykorzystac to koło gdyż prawdopodobieństwo kolejnego pytania dotyczącego pop kultury jest bardzo niewielka.
Za najtrudniejszy etap uważa 1/10, 1/9 potem 1/8 ze względu na to, ze odpowiedzi trzeba udzielić bardzo szybko, wręcz intuicyjnie. Sam twierdzi, ze wolałby trudniejsze pytania np. uszereguj kolejno króli Polski itd.
Wbrew opiniom, że rzut monetom był zagraniem aktorski Trad twierdzi, że on nie miał pojęcia co to za wiatr i słyszał o nim pierwszy raz w życiu. Podobnie za bardzo trudne pytanie uważał pierwsze, o kisiel. Słusznie zauważył, że teraz prawie nikt nie robi go metodą tradycyjną.
Interesującą może być również analiza, że poniżej 40 tysięcy nie opłaca się rezygnować, nawet jeśli nasza szansa wynosi tylko 25%, a jeśli jest to aż 50% to pod żadnym pozorem nie powinniśmy się poddawać. Twierdzi, ze dojście do 40 tysięcy jest warte 150-200 tysięcy, przy celności dla pytań z zakresu 75-1000 tysięcy na poziomie 50-75%.
Natomiast na blogu supergigant można przeczytać w komentarzach uzasadnienie do wypowiedzi Trada dotyczącej futbolu amerykańskiego w Polsce. Sam twierdzi, ze dopiero później zdał sobie sprawę z tego, jak mogła zabrzmieć jego odpowiedź, mimo iż nadal utrzymuje, ze poziom ten jest fatalny to usprawiedliwia się, ze jego opinia nie jest taka nieuzasadniona.
I oczywiście zapraszam na obejrzenie drugiej części w niedzielę. Ostatecznie i definitywnie.
Trochę minęło od poprzedniego wpisu, ale na szczęście nie oznacza to pominięcia zbyt wielu ciekawych wydarzeń. We wrześniu i na początku października warto było zwrócić uwagę tylko na Akademickie Mistrzostwa Europy, które zresztą wygrała polska drużyna i Mistrzostwa Polski Juniorów. Jednak trudno nie napisać o jutrzejszym turnieju. Jutro mają odbyć się Mistrzostwa Polski Powiatów. Niby nie ma w tym nic dziwnego, turniej jak każdy inny. Ale tylko z nazwy. Całe te mistrzostwa mają się odbywać przez Internet, za pomocą portalu BBO. Oczywiście nie ma takiej możliwości by każdy grał z domu na własnym komputerze, bo to prowadziło by na pewno do wielu niezbyt uczciwych działań, ale jednak cała rywalizacja odbywać się będzie na Internecie. Gracze z każdego powiatu spotkają się w miejscu im wyznaczonym, w którym nad przebiegiem gry będzie czuwać sędzia. Nie będą widzieli jednak swoich przeciwników, oni mogą być nawet w miejscu oddalonym o bardzo wiele kilometrów. Sam pomysł jest na pewno bardzo interesujący. Jak będzie to wyglądało w praktyce zobaczymy jutro. Jednak, czy gra przez Internet zachowuje nadal uroki brydża? Czy w tej grze nie chodzi o to, by spotkać ludzi, by zagrać kartami. Czy gra w istotny sposób pozbawiona czynnika ludzkiego (nie można dołożyć karty nie do koloru, nie można zalicytować poza kolejnością itd. itp.) to nadal to samo? Mimo iż pomysł jest bardzo ciekawy, to mam nadzieję, że takie turnieje nigdy nie zastąpią tych w których spotykamy się z przeciwnikiem w realnym świecie.
Edit: Miło, że informacja o Mistrzostwach Polski Powiatów pojawiła się nawet w Newsweeku, zapraszam do zapoznania się z artykułem
Wakacje się zakończyły a wraz z nimi Polskie letnie kongresy brydżowe. Ale to zdecydowanie nie koniec grania. Następną okazją do gry jest właśnie trwający festiwal w Puli. Ciepło i słonecznie. A turnieje rozgrywane są głównie wieczorami, więc od rana mamy okazję się poopalać, a dopiero wieczorem pograć w brydża. Dlatego niektórzy chętnie zabierają swoje rodziny. Jednak cały świat brydżowy żyje zupełnie innym wydarzeniem. Jak widać w tytule rozgrywkami Bermuda Bowl (oraz Venice Cup i Seniors Bowl).
Co to takiego Bermuda Bowl?
Pod ta tajemniczo brzmiącą nazwą kryje się impreza rangi mistrzostw świata w brydżu sportowym. Organizowana jest co dwa lata przez Światową Organizację Brydża Sportowego (WBF). Oprócz konkurencji Open, która cieszy się największą popularnością widzów i największym poważaniem mamy również konkurencje kobiet (Venice Cup) oraz seniorów (Seniors Bowl). Czy to oznacza, że kobiety nie są tak dobre jak mężczyźni, a seniorzy nie mogą się mierzyć z młodszymi? Cóż... To temat na osobny post, bo długo by o tym pisać.
Jak się zaczęło?
Bermuda Bowl pierwszy raz rozegrano w 1950 roku, jednak wtedy były to rozgrywki tylko między trzema strefami. Prawo udziału miały dwa kraje- USA i Anglia, oraz reprezentacja Europy. Pierwszy raz Bermuda Bowl wygrało USA (grające w składzie: John Crawford, Charles Goren, George Rapee, Howard Schenken, Sidney Silodor, Sam Stayman). Od tego momentu Bermuda Bowl stało się rozgrywkami pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a Europą.
A jak wygląda to obecnie?
Od pierwszych rozgrywek Bermuda Bowl wiele się zmieniło. Niby wciąz gramy w brydża, ale... Uległa zmianie forma rozgrywek, ale przede wszystkim dopuszczono do nich znacznie więcej krajów, bo aż 22. W czasie poprzedzającym Bermuda Bowl rozgrywane są mistrzostwa danych stref, np. mistrzostwa Europy. Dzięki takiej formie w Bermuda Bowl występują tylko najlepsze reprezentacje z każdej z 8 stref. Z każdej z nich może startować określona liczba reprezentacji i tak: aż sześć reprezentacji z Europy (Zone 1), trzy z Ameryki Północnej (Zone 2), dwie z Ameryki Południowej (Zone 3), dwie z Azji i Bliskiego Wschodu (Zone 4), jedna z Ameryki Centralnej (Zone 5), trzy z Dalekiego Wschodu (Zone 6), dwie z Południowego Pacyfiku (Zone 7), dwie z Afryki (Zone 8).
Gramy, gramy, ale jak?
Najpierw rozgrywane jest tak zwane „Round Robin” jest to faza rozgrywek każdy z każdym, dzięki którym wyłanianych jest 8 najlepszych drużyn. Następnie rozpoczyna się znacznie ciekawsza faza gry, rozgrywana systemem pucharowym, czyli przegrywający odpada.
A co się dzieje na Bermuda Bowl 2009?
W tym roku Bermuda Bowl jest rozgrywane w Sao Paulo, w Brazylii. Mamy już za sobą fazę round Robin oraz ćwierćfinały, a obecnie trwają półfinały. Smutną wiadomością jest, że Polska nie zakwalifikowała się ani do Bermuda Bowl, ani do Venice Cup (wymgane jest zajęcie miejs 1-6 na Mistrzostwach Europy). Ale mamy swoją reprezentację na Seniors Bowl, która obecnie dzielnie walczy z reprezentacja USA (po 2 segmentach wygrywamy 84 do 73).
A jak wygląda sytuacja w Bermuda Bowl?
Do półfinałów zakwalifikowały się reprezentacje Włoch, Bułgarii, Usa, oraz Chin. Włochom jako przeciwnik przydała Bułgaria (86-55), a USA- Chiny (117-34). Ale wszystko jeszcze przed nami, finał na pewno będzie uważnie śledzony przez brydżystów na BBO.
Dzisiaj zaczął się kolejny, już ostatni z letnich kongresów. Tym razem niestety nie w miejscowości wypoczynkowej, ale w stolicy, w Warszawie. A jednak jest to jedno z miejsc które można chwalić, za dobrą organizacje, za dużo miejsca na sali. Zresztą zobaczymy jak będzie w tym roku, w niedzielę organizatorów jak zwykle czeka test, turniej Grand Prix Polski Par. A jak wyglądają warunki na pozostałych kongresach? Rozgrywki zarówno w Sławie jak i Słupsku (w tym roku) odbywają się w szkolnej hali. Niestety nie są to miejsca dostosowane do takiej liczby osób. Jest gorąco i duszno. Sędziowie natomiast twierdzą, że nie można włączyć klimatyzacji. Chociaż trzeba przyznać, że z roku na rok organizatorzy starają się, żeby graczom grało się coraz przyjemniej, a ich uwagi są brane pod uwagę przy organizacji kolejnego turnieju. Np. w Sławie zamiast długich i nieporęcznych stołów wstawiono kwadratowe, znacznie lepsze. W Sopocie natomiast wszystko odbywa się w hali widowiskowo-sportowej. Hala jest wysoka, i nawet gdy jest upał da się spokojnie grać, o ile nie dostaniemy miejsca na górze trybun, ale to grozi nam tylko w trakcie największego turnieju Grand Prix. Czy jednak te warunki mają znaczenie? Oczywiście znacznie sympatyczniej się gra przy profesjonalnych stołach, z użyciem bidding-boxów, pierniczków, gdy mamy swobodną przestrzeń wokół siebie, a temperatura jest dostosowana do naszych wymagań, ale... Dla większości graczy którzy przyjeżdżają na turnieje to ma drugorzędne znaczenie, najważniejsze, że mogą zagrać, sprawdzić się i spotkać na turniejach najlepszych polskich zawodników.
Ps. Przypominam jakby ktoś chciał się skontaktować z autorem bloga: utopijne@gmail.com lub utopijne@gazeta.pl. Co więcej zapraszam do skorzystania z opcji newslettera. Lub kanału RSS.
Niedawno zakończył się kongres w Sopocie, a niedługo zaczyna się kolejny, tym razem w Słupsku. Tym razem dużo będzie gratulacji, bo jest czego gratulować. I to wcale nie o kongresach mówię, Sopot podsumuję razem z Słupskiem. Zanim jednak przejdę do gratulacji chcę wspomnieć o dyskusji jaka toczy się na forum rady zawodniczej.
Od kilku dni na forum Rady Zawodniczej dyskutuje się na temat brydża młodzieżowego w Polsce. Na temat samego systemu szkolenia młodzieży, popularyzacji brydża wśród młodych graczy, ale również na temat tego czy warto inwestowac w juniorów i czy kategorie juniorskie nie są przypadkiem przeceniane. Napisano już dość dużo, ale chyba nadal nie ma żadnych wniosków z tej dyskusji. Wszyscy zgodzili się, ze szkoda, że tak wiele juniorów ucieka od brydża, że tak często w dalszej karierze przeszkadzają im najpierw studia, a następnie praca. Zapraszam do lektury, zarówno postu reprezentanta juniorów U-25 Artura Wasiaka jak i całej dyskusji na temat brydża juniorskiego rozpoczętej przez Piotra Zatorskiego.
Przejdźmy jednak do przyjemniejszej częsci. W trakcie sopockiego kongresu, a także chwile po nimodbyły się Mistrzostwa Ameryki Północnej i turniej Spingolda. Niestety tym razem Polacy nie odnieśli sukcesu w głównej kategorii. Jednak na pewno gratulacje należą się parze Michał Kwiecień - Roald Ramer za wygranie turnieju Von Zedtwitz Life Masters Pairs. Podobnie gratuluję zwycięzcom turnieju Open Swiss Team, grającym w składzie: Joel Wooldridge, John Hurd, Gavin Wolpert, Robert Hampton, Grzegorz Narkiewicz i Krzystof Buras. Ładnie ze strony forum rady zawodniczej, że tym razem również oni na bieżąco informowali o sukcesach polskich graczy.
Jest jeszcze jedno wydarzenie o którym należy wspomnieć. Trochę wcześniejsze, ale ostatnio nie było okazji. Mówię o Drużynowych Mistrzostwach Europy Juniorów. Tutaj wielki sukces odniosły juniorki zdobywając złoty medal, oraz Juniorzy młodsi, czyli U-21, również zostając mistrzami Europy. Gratulacje dla drużyny juniorek grającej w składzie: Katarzyna Tyszkiewicz, Magdalena Holeksa, Izabela Weinhold, Ewa Grabowska, Paulina Jatczak, Natalia Sakowska, oraz dla drużyny U-21 grającej w składzie: Adam Śmieszkoł - Mateusz Mroczkowski,Sławomir Niajko - Jakub Wojcieszek ,Paweł Jassem - Piotr Tuczyński.
Dzisiaj zaczął się Międzynarodowy Kongres Bałtycki (w Sopocie), a na blogu jeszcze nie ma sprawozdania ze Sławy. Trzeba nadrobić zaległości. Sława jest miejscowości położoną w województwie lubuskim. Jest to dość mała miejscowość licząca mniej niż 4 tysiące mieszkańców, ale dzięki jezioru Sławskiemu jest miejscowością wypoczynkową. I już 52 razy zorganizowano w niej Międzynarodowy Kongres „Sława xxxx”. Turnieje odbywają się na sali widowiskowo-sportowej Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych. Gdy na dworze jest pochmurno, a gra mniej niż 200 par warunki są przyzwoite. Ale nikomu nie życzę, aby przypadło mu grać na antresoli gdy świeci słońce, jest tam duszno i gorąco. Sławski kongres, tak jak wszystkie letnie rozpoczął się jakimiś turniejami dodatkowymi, a następnie turniejem z cyklu Grand Prix Polski Par. Turniej ten przyciągnął aż 336 par. Gratulacje dla zwycięskiej pary: Paweł Miechowicz -Jarosław Świderski. Zabawnym momentem w trakcie turnieju GP jest przerwa obiadowa. W Sławie jest znacznie mniej restauracji niż chętnych na obiad. Zazwyczaj są znaczne problemy by spokojnie zjeść i wrócić na czas na turniej. Całe szczęście, że większość ludzi jest zmotoryzowana i często wybierają na posiłek miejsca położone za Sławą. Następnego dnia odbyły się teamy. Wielu graczy bardzo sobie chwaliło pomysł zorganizowania turnieju teamów na impy. Powrót do tradycji sprzed kilku lat. Ostatnio niestety rządziła u nas formuła BAM (czyli punkt za rozdanie), generująca wg wielu osób zupełnie losowe wyniki. I tu gratulacje dla teamu Banaszkiewicz grającego w składzie: Ewa Banaszkiewicz, Mariusz Brewiak, Waldemar Burakowski, Jacek Ciechomski, Tomasz Osiński, Adam Suwik. Przez resztę dni odbywały się każdego dnia aż trzy turnieje. Dwa turnieje dodatkowe, czyli EX wieczorny i EX poranny oraz turniej kongresowy (o godzinie 15stej) zaliczający się do punktacji długofalowej turniejów kongresowych. Najczęściej wszyscy bardzo poważnie traktowali turniej kongresowy, natomiast EXy wykorzystywali do gry odrobinę bardziej towarzyskiej. Wieczory były natomiast dobra okazją do spotkań czysto towarzyskich. Chociaż na takim wyjeździe trudno oderwać się od brydża. Co jakiś czas w trakcie rozmów przewijało się jakieś ciekawsze rozdanie czy zagranie. Poranki natomiast wiele osób wykorzystywało aby pójść nad jezioro, wypocząć, być może się opalić. Zwłaszcza, że pogoda naprawdę dopisywała. Przez cały czas było bardzo ciepło, chociaż zdarzał się jakiś drobny deszcz, czy nawet burza. Ale nigdy od rana. W sobotę, pod koniec kongresu odbył się natomiast turniej par mikstowych oraz charytatywny turniej teamów.
Wakacje. Ach, te wakacje. Dla większości ludzi wakacje to okres odpoczynku, jest lato, ciepłe dni, chociaż na weekend warto wyrwać się z domu. Ale nie dla brydżystów. Dla nich to okres kiedy mogą rozegrać najwięcej turniejów. Kongresy Letnie. Pod tą nazwą kryją się cztery polskie festiwale brydżowe: w Sławie, Sopocie, Słupsku i Warszawie. Wszystkie trwają około 7-10 dni, zaczynają się turniejem z cyklu Grand Prix Polski Par, zawierają jakiś turniej teamów, oraz turniej par mikstowych. Pozostałe turnieje dzielą się na kongresowe (ważniejsze) i tzw. EXy, czyli turnieje dodatkowe, mniej ważne. Na turniejach kongresowych spotkamy najlepsze Polskie pary grające w swoich stałych zestawieniach. Najczęściej walczą one o nagrody w punktacji długofalowej. Trochę inaczej wygląda sprawa z turniejami dodatkowymi. Tutaj zestawienia SA zdecydowanie bardziej losowe. Gracze chętnie sprawdzają nowe ustawienia, grają z osobami im znajomymi, ale niebędącymi stałymi partnerami. Niestety przerażają i odstraszą trochę wysokości wpisowego. Wynosi ono od 15stu złotych dla młodzieży szkolnej do ponad 40 złotych dla członka PZBS, lub 65 złotych dla niezrzeszonych. W momencie gdy ktoś gra 3 turnieje dziennie ta suma zaczyna robić się znaczna. Pewnie dlatego z roku na rok jest coraz mniej chętnych do udziału w turniejach. Nadal jednak kongresy letnie przyciągają po 700 osób na turnieje GP, i po 300-400 osób na normalne turnieje. Szkoda jednak, ze nie więcej.
Cała brydżowa Europa skupia się obecnie na Otwartych Mistrzostwach Europy. Są to trwające ponad dwa tygodnie rozgrywki składające się z wielu różnych konkurencji, zarówno drużynowych, jak i tych w parach. Mamy więc mistrzostwa teamów open, mikst, kobiet, seniorów, oraz rozgrywki par mikst, open, kobiet i seniorów. A wszystko to rozgrywane we Włoszech, a dokładniej w San Remo.
Jednak warta uwagi jest przede wszystkim forma tych mistrzostw Europy. Zwróćcie uwagę na magiczne słowo: Otwarte. Jest to coś niemożliwego w większości sportów. W Otwartych Mistrzostwach Europy w brydżu udział może wziąć każdy. No prawie, trzeba oczywiście należeć do związku (WBF- World Bridge Federation), i zapłacić wpisowe. Nikt jednak nie sprawdza, czy umiemy grac wystarczająco dobrze by wziąć udział w tych zawodach. Oczywiście pomimo otwartej formuły nie trafiają tam przypadkowe osoby, a nawet gdyby się tak zdarzyło to sposób rozgrywania mistrzostw, czyli wielokrotne turnieje eliminacyjne szybko wykluczyłby taką osobę z gry, ale zdarza się, że oprócz par profesjonalnych jadą tam także osoby, które po prostu lubią brydża, często jednak grają one w parze z kimś doświadczonym.
Oczywiście całe zawody SA transmitowane na BBO, co pozwala zobaczyć jak grają najlepsi. Oprócz tego cały czas można śledzić wyniki na bieżąco tzw. „running scores”.
Ocyzwiście Polska wysłała również swoją reprezentację na te zawody, dokładny jej skład można poznać na stronie Polskiego Związku Brydża Sportowego, a dokładniej tutaj.
I na koniec jeszcze gratulacje. Bo jak zwykle Polakom udało się odnieśc pewne sukcesy. Przede wszystkim wielkie gratulacje dla Apolinarego Kowalskiego i Jacka Romańskiego, którzy grając w teamie MIROGLIO zdobyli złoty medal w Otwartych Mistrzostwach Europy Teamów Seniorów (oprócz nich grali w teamie grali jeszcze: Giulio Bongiovanni, Amedeo Comella, Andrea Buratti), a także dla brązowych medalistów - teamu GORACO grającego w składzie: Roman Kierznowski, Mirosław Miłaszewski, Włodzimierz Wala, Stefan Szenberg.